poniedziałek, 20 lipca 2015

Rozdział 2.

Minął tydzień od rozpoczęcia roku szkolnego. Każdy zdążył się już przyzwyczaić do dwóch pięknych dziewczyn, które były tu nowe. Jednak, gdy tylko na horyzoncie pojawiała się Elisabeth i Blaise, wszyscy uciekali, gdzie się tylko dało, bo to połączenie zwiastowało wielkie szkody.
- Zabini, do cholery, oddaj mi moje wypracowanie z zaklęć! – warknęła dziewczyna i goniła chłopaka z różdżką po prawie pustym Pokoju Wspólnym.
- Tylko zerknę, czy moje się nadaje! – Zabini z wrednym uśmieszkiem popatrzył na nią wyzywająco i już zaczął się wspinać po schodach prowadzących do dormitorium jego i jego przyjaciela. Elsa w końcu nie wytrzymała i wyczarowała tuż przed Ślizgonem ścianę, na którą wpadł i nabił sobie guza, siarczyście przeklinając.
- Oddaj, bo dwa razy powtarzać nie będę! – dziewczyna była wściekła, że była taka nierozważna i zostawiła na chwilę wypracowanie na parapecie. Dlaczego on musi robić jej tak na złość?!
-Ty mała, okropna… - Blaise cisnął jej wypracowaniem, tuż pod nogi jej przyjaciółki Rosalie, która ze znużeniem obserwowała całą scenę.
-No jaka? – jej oczy się zwęziły, podeszła do niego i popatrzyła mu prosto w jego zdenerwowane spojrzenie. – Dokończ! Jaka jestem, ty paskudny, obślizgły dupku!
-Dupku?!
Theodor obecny w Pokoju Wspólnym podniósł się wreszcie z kanapy zaalarmowany tonem, jakim jego przyjaciel to powiedział. Wyczuwał, że wybuch jest blisko, więc podszedł do niego chcąc go uspokoić. Rosalie również to uczyniła, bo wiedziała, że jeśli tego nie zrobi, to straty mogą być liczone w ludziach.
- Diable, na Salazara! – Theo usiłował rozdzielić skłóconą dwójkę, lecz nim zdążył coś z tym zrobić, Blaise przerzucił sobie dziewczynę i mimo jej prób uwolnienia się od niego, kopania, szczypania i gryzienia, pozostawał niewzruszony, i wyszedł z nią z lochów ku zdziwieniu i zaskoczeniu wszystkich.
 
  
♥ ♥ ♥ ♥ ♥

-Postaw mnie dupku! – Elsa dość mocno jak na dziewczynę uderzała piąstkami o jego twarde plecy.
-Kobieto, odbijesz mi zaraz moje arystokratyczne płuca! – warknął i wyszedł z zamku, a następnie skierował się w stronę jeziora.
Widząc jego zamiary, pisnęła i mocno objęła go za szyję, gdyż panicznie bała się wody, i nie miała zamiaru tam wylądować.
-Proszę, proszę, proszę! Tylko nie woda, błagam! – przylgnęła do niego całym swoim ciałem i niechętnie, ale musiała przyznać, że jego perfumy, których zapach wdychała tuląc się do jego szyi, były dla niej kojące i uspokajające.

♥ ♥ ♥ ♥ ♥

W tym czasie w Pokoju Ślizgonów panował ogólny szok wywołany zachowaniem Zabiniego. Rose niepewnie popatrzyła na Theodora.
- On jej nic nie zrobi, prawda?
W niemym szoku pokręcił głową nadal wpatrując się w przejście, którym przed sekundą wyszedł jego przyjaciel ze swoim wrogiem przerzuconym przez ramię.
-Nie umiem ci odpowiedzieć na to pytanie, gdyż pierwszy raz widziałem go w takiej sytuacji.
- Muszę za nimi iść! - nie zważając, że jest w koszulce z krótkim rękawem, a na dworze nie jest za ciepło wypadła z pokoju wspólnego potrącając po drodze Pansy.
- Hej, uważaj jak chodzisz, pokrako! - parsknęła jak rozjuszona kotka i kręcąc zalotnie biodrami podeszła do swojego chłopaka i pocałowała go namiętnie.
- Witaj misiaczku.
-Nie mam teraz czasu, Pansy! - wyminął ją i pobiegł za Ros.
Pansy tupnęła jak małe dziecko.
- Ale to ja jestem Twoją dziewczyną i domagam się od Ciebie uwagi! - ale Theo już jej nie słyszał, gdyż był prawie w połowie drogi nad jezioro. Dogonił dziewczynę i podał jej swoją bluzę.
- Trzymaj, bo zmarzniesz - uśmiechnął się do niej ciepło i razem poszli w poszukiwaniu "kochasiów".
- Dziękuję.. - jej policzki pokrył delikatny rumieniec.

♥ ♥ ♥ ♥ ♥

Theodor i Rosalie błądzili po błoniach w poszukiwaniu swoich przyjaciół, gdy zamachała do nich blond – czupryna.
-Cześć, stało się coś? – Draco i Miona siedzieli na ławce i wtuleni w siebie wygrzewali się w promieniach słonecznych.
-Diabeł znów wpadł w szał w Pokoju Wspólnym i dodatkowo ta mała, wredna Anderson go sprowokowała i skończyło się na tym, że przerzucił ją sobie przez ramię i wyszedł. – Theo opowiedział o tym, już wyraźnie zmęczony kłótniami pomiędzy tą dwójką.
-Nie… Nie widzieliście ich może?
Hermiona z entuzjazmem pokiwała głową.
-Tak! Blaise faktycznie niósł tą dziewczynę nad jezioro! – Wyciągnęła rękę do Rose i uśmiechnęła się ciepło – No to znamy się już oficjalnie. Jestem Hermiona, ale mów mi Miona. Jak wszyscy.
Dziewczyna podała jej rękę i odwzajemniła uśmiech.
-Bardzo mi miło, mam nadzieję, że będziemy mogły kiedyś sobie spokojnie porozmawiać, ale teraz muszę lecieć nad jezioro i ratować Elsę.
-Czekaj na mnie, idę z tobą. Przeklęty Zabini…
Chwilę później oboje ramię w ramię szli nad jezioro, a to, co zobaczyli, gdy tam doszli, sprawiło, że oboje zaczeli się zastanawiać nad poziomem inteligencji swoich przyjaciół.

♥ ♥ ♥ ♥ ♥

Był tak wściekły, że bez skrupułów odkleił ją od siebie, głuchy na jej rozpaczliwe prośby.
-To za nazwanie mnie dupkiem. – stanął na pomoście i wrzucił bliską płaczu dziewczynę do jeziora. Lecz ona zanurzyła się pod wodę i nie wypłynęła. Sekundy mijały błyskawicznie jedna po drugiej, a jej nie było nigdzie widać. Chłopak stawał się coraz bardziej przerażony, a strach siłą wypierał złość z jego ciała. Wypatrywał jej, lecz gdy nie pojawiła się w żadnym widocznym punkcie Diabeł niewiele myśląc, zdjął z siebie uczniowską szatę, wyjął różdżkę z kieszeni i wskoczył do jeziora. Po kilkudziesięciu sekundach, zrozpaczony wypłynął na powierzchnię. Z pomostu dobiegł go głośny, dziewczęcy śmiech. Elisabeth siedziała po turecku w osuszonych już szatach opierając dłonie o deski za sobą i szczerze śmiała się z chłopaka.
-Miałeś wyrzuty sumienia, Zabini? – na jej twarz wypłynął wredny uśmiech.
Salazarze, cóż to za wredna czarownica! – pomyślał Blaise i starał się uspokoić swoje nerwy podpływając zmęczony do pomostu i podciągając się, żeby na niego wejść. – O, nie! Już ja ją tak ułaskawię, że będzie potulna jak baranek! Jeszcze się w Hogwarcie taka nie trafiła, która nie leciałaby na mój urok osobisty! - pomyślał Zabini, wychodząc na pomost i ociekając wodą.
- Tu jesteście! - dopadli do nich zdyszana Rose i tylko trochę szybciej oddychający Theo.
Blaise popatrzył na nich oboje z politowaniem i tylko wziął swoją szatę i różdżkę, i szybko się wysuszył, a następnie nie odwracając się w ich stronę, wkurzony wrócił do zamku. Theo rzucił im przepraszające spojrzenie i poszedł za nim. Rose odprowadziła go wzrokiem a następnie odwróciła się w stronę Elsy. - Co tutaj zaszło ? Dziewczyna pokręciła głową i rozłożyła się wygodnie na pomoście.
- Biedny Diabełek myślał, że jestem taką malutką, niewinną istotką, która nie umie pływać i z obawy o swój zakichany, arystokratyczny tyłek wskoczył do wody żeby mnie ratować. – uśmiechnęła się na widok jego miny, gdy zorientował się, że ona siedzi przed nim. Jej przyjaciółka westchnęła ze zrezygnowaniem i usiadła obok niej.
- Czy wy nie możecie zacząć zachowywać się jak dwójka dorosłych ludzi? Te wasze kłótnie stają się coraz bardziej nużące.
Przewróciła się na plecy i spojrzała na nią spod półprzymkniętych powiek.
- Nie moja wina, że ten pacan tak działa mi na nerwy i robi mi na złość...
- A ja Ci mówiłam, żebyś nie zwracała uwagi na niego.
-Ale postaw się w mojej sytuacji! - usiadła gwałtownie i zebrała swoje rzeczy. - to nie jest takie proste, Rose...
- Bo go prowokujesz! - wstała i popatrzyła na nią z góry - jakbyś go ignorowała to by w końcu odpuścił! Elisabeth postanowiła zmienić temat, gdyż wychodziła z założenia, że najlepszą obroną jest atak.
- Podoba ci się, prawda?
- Kto? - jej twarz wyraża zdezorientowanie - Zabini?
- Nie Zabini! - prychnęła - Nott! Theodor Nott!
Speszona Rosalie, strzepnęła niewidzialny pyłek z ubrania.
- Wydaje Ci się…
Uśmiechnęła się i chwyciła ją za rękę, a następnie szybko poprowadziła do zamku.
- Chodź, pogadamy o nich w naszym dormitorium!
- Ale tu naprawdę nie ma o czym rozmawiać! - próbowała wyrwać rękę, ale był to mizerny efekt. Po chwili były już w swoim dormitorium, gdzie Elsa zakomunikowała, że idzie wziąć szybki prysznic i zaczęły plotkować przy winie i lodach.

♥ ♥ ♥ ♥ ♥

Blaise wzburzony siedział w swoim dormitorium i popijał ulubiony alkohol prosto z gwinta.
- Pieprzona Anderson.. - mruczał pod nosem nie zdając sobie sprawy z tego, że już nie jest sam.
Theo wszedł za nim i teatralnie trzasnął drzwiami, a następnie wyjął z jego dłoni butelkę, wyczarował dwie szklanki i usiadł naprzeciwko niego na swoim łóżku. Nalał po trochę trunku do szklanek i jedną z nich mu podał. Nic nie mówi, po prostu patrzył na niego i pił swój alkohol.
- No czemu się tak na mnie patrzysz jakbym napuścił na Ciebie stado wściekłych hipogryfów?
Nott nadal w spokoju, nieprzejęty jego słowami siedział i po prostu na niego patrzył.
- Już, napatrzyłeś się? – warknął poirytowany Diabeł.
Drugi Ślizgon pokręcił głową i odstawił szklankę na stolik.
- Czekam aż wyżyjesz się na mnie. Ona miała już dość spieprzone życie.
Popatrzył na niego tym smutnym wzrokiem, który Draco i Blaise znali już wystarczająco dobrze. Diabeł rzucił się na swoje łóżko i oparł swoje przedramię o czoło jak to zwykł robić gdy nad czymś myślał.
- A ja nie miałem spieprzongo życia? – podniósł się na łokciach i znów nerwowo na niego spojrzał.
- Pomyśl Theo, kto miał gorzej – ona, czy ja?
- Wszyscy mieliśmy przerąbane – zamilkł i przypomniał sobie o swoich rodzicach. Czując napływającą do gardła gorycz bez słowa nalał sobie kolejną szklankę Ognistej i wypił ją jednym haustem.
- Ona miała nawet gorzej niż ty czy ja, bo musi chodzić do klasy z kimś, kto jeszcze nie tak dawno miał rozkaz ją zabić. Jeżeli tak bardzo ci na tym zależało to mogłeś to po prostu zrobić.
Zabini pokręcił głową nerwowo i ukrył ją w swoich dłoniach.
- Nie mogę tego dłużej słuchać. Nawet nie mogę na nią patrzeć. – spojrzał na niego z wyrzutem. – A ty możesz?
Zanim Theo odpowiedział, odezwała się stojąca w drzwiach Rose.
- Więc na nią nie patrz i udawaj, że nie istnieje, a nie wyżywasz się na niej za swoje błędy.
Nie czekając na jego odpowiedź, wyszła z pokoju mocno trzaskając drzwiami i zapominając o oddaniu czarnowłosemu bluzy.
Chłopcy popatrzyli na siebie w lekkim szoku.
- A tej o co chodzi? – Blasie wydawał się nie rozumieć co powiedziała do niego brunetka.
- Jakbyś chciał to byś zrozumiał idioto – po odstawieniu pustej szklanki wyszedł za dziewczyną.
Zabini pokręcił z politowaniem głową i w spokoju oddał się swojemu ulubionemu zajęciu, czyli piciu Ognistej.

♥ ♥ ♥ ♥ ♥

Theo rozglądał się po Pokoju Wspólnym w poszukiwaniu Rose, ale jedyne co znalazł to swoją bluzę, rzuconą byle jak na fotelu obok kominka. Podszedł i wziął ją, żałując, że nie spotkał dziewczyny. Założył ja na siebie i ze spuszczoną głową wyszedł z salonu. Błądził po korytarzach, pogrążony w myślach, aż w końcu dotarł do Wieży Astronomicznej. Lubił tam przebywać, tak jak większość uczniów. To była taka oaza spokoju dla większości. Był już prawie na jej szczycie, kiedy zauważył coś, co sprawiło, że stał jak wrośnięty w ziemię. Niezdolny nawet do oddychania, bez słowa, zbiegł po schodach i zniknął w ciemnościach zamku.

♥ ♥ ♥ ♥ ♥

- Nie jest Ci zimno? – Draco czule przytulił do siebie dziewczynę wygrzewającą twarz w ostatnich promieniach słońca. Brązowowłosa pokręciła z głową z uśmiechem wtulając się w niego mocniej.
- Jest wspaniale.. Mogłabym częściej spędzać tak czas..
- Porzuciłabyś dla mnie swoje książki? – na usta chłopaka wypłynął wredny uśmiech.
Miona prychnęła, ale w jej głosie słychać było rozbawienie.
- W życiu. Wiążąc się ze mną, wiedziałeś że miłość do książek jest w pakiecie.
- Owszem, ale liczyłem, że moja jakże skromna osoba odciągnie Cię od nich chociaż na 5 sekund.
- I odciągnęła – widząc pytające spojrzenie blondyna, pokazała swoje puste dłonie. – Widzisz, żebym miała teraz książkę?
Draco parsknął śmiechem.
- Panna Wiem-To-Wszystko zawsze musi mieć ostatnie słowo, prawda? – z jego ust przez cały czas nie schodził szeroki uśmiech, a widząc gniewne ogniki w oczach swojej ukochanej zrobił jedyną rzecz, która sprawiała, że mu odpuszczała – po prostu ją pocałował. Dziewczyna nie pozostała długo bierna na ten gest i po chwili siedzieli oboje na ławeczce całując się namiętnie. Czułe chwile przerwało im pojawienie się Blaisa.
- Wybaczcie gołąbeczki, że wam przeszkadzam, ale czy nie widzieliście Notta?
- A co, uciekł Ci, jak chciałeś go przelecieć? – Draco uśmiechnął się złośliwie.
- Tak idioto, dopadłem go w łazience jak brał prysznic, ale jak zobaczył moją imponującą .. męskość to się wystraszył i uciekł – Blaise nie pozostawał mu dłużny uśmiechając się wrednie.
- Raczej nic nie ujrzał i dlatego uciekł – wybuchnął śmiechem na widok wściekłości na twarzy przyjaciela.
- Jeszcze słowo, a będziesz chodził na 4 łapach, fretko – po chwili odwrócił się od niego i zwrócił do Hermiony – Granger, a może ty widziałaś Theo, bo naszemu blondasowi chyba popsuł się wzrok.
Brązowowłosa uśmiechnęła się delikatnie.
- Tak, widziałam go, jak szedł z waszą nową koleżanką, chyba Rosalie, nad jezioro. Później wrócił z Tobą do zamku.
- Cholera.. Coś musi być nie tak.. – patrzył zamyślony na jezioro. – Nott nie znika na tak długo bez słowa..
Draco wydawał się być nieporuszony tym, co powiedział jego najlepszy kumpel. Po przedłużającej się niezręcznej ciszy, która powoli stawała się irytująca, Blaise uderzył stopą w ławkę, na której siedzieli i dodał – Nie pamiętasz końca wakacji? Jak nie dawał znaku życia przez tydzień? – westchnął ciężko i przeczesał palcami swoje włosy. Malfoy pokiwał pokornie głową przyznając mu tym samym rację.
- Pamiętam.. – odwrócił głowę w stronę Miony – raz znaleźliśmy go kompletnie pijanego w jakiejś mugolskiej spelunie.. Nie mogliśmy się z nim dogadać.. Zabraliśmy go do domu a kiedy wytrzeźwiał, nie wspomniał ani słowem, dlaczego tak zrobił..
Szatynka patrzyła na niego w lekkim szoku.
- Ale Ty na pewno mówisz o Theo? Przecież on jest taki spokojny i cichy.
Draco tylko pokiwał głową i wstał wcześniej całując swoją dziewczynę w policzek
- Spotkamy się w naszym dormitorium wieczorem moja mała Gryfonko.
Hermiona tylko uśmiechnęła się na jego ulubiony zwrot i odeszła w swoją stronę wcześniej życząc im udanych poszukiwań obiecując sobie, że porozmawia z nim, jak tylko znajdzie się Theo.
Malfoy odprowadzał ją wzrokiem aż nie zniknęła w zamku i dopiero wtedy odwrócił się w stronę Blaisa.
- Od której części zamku zaczynamy?

♥ ♥ ♥ ♥ ♥

Po kilku godzinach poszukiwań Draco, trochę zmęczony i podenerwowany wrócił do swojego dormitorium, gdzie zastał śpiącą Mione. Szybko poszedł wziąć prysznic i położył się obok niej wcześniej zakładając dresy i podkoszulek.
-Wstawaj aniołku.. Musimy iść na patrol.. – szepnął jej do ucha delikatnie je pieszcząc. Poruszyła się tylko niespokojnie, ale nadal spała. Młody Malfoy przytulił ją mocno i zaczął delikatnie przesuwać dłonią po jej nagim ramieniu. – Obudź się, proszę..
Dziewczyna nagle wyrwana ze snu, gwałtownie się podniosła i zamrugała kilkukrotnie.
- Draco? – przeciągnęła się i przytuliła do niego. – Znaleźliście Theodora?
Blondyn pokręcił głową z posępną miną.
- Szukaliśmy z Blaisem wszędzie, ale nigdzie go nie było – wzruszył ramionami.
Gryfonka pocałowała go w szyję i szepnęła zatroskana:
- Znajdzie się skarbie, nie martw się..
Ślizgon ukrył twarz w dłoniach podczas gdy jego ukochana wstała i zaczęła się ubierać w luźne dresy i bluzę chłopaka. Draco śledził ją spojrzeniem, a kiedy była gotowa podniósł się z łóżka i przytulił do niej.
- Dziękuję, że jesteś.. – mruknął w jej włosy i nie czekając na odpowiedź, pociągnął ją za rękę i poszli na patrol.

♥ ♥ ♥ ♥ ♥

- Jeszcze kilka schodów.. – zataczając się i przytrzymując ściany, pijany Theodor Nott właśnie wychodził po schodach prowadzących do dormitoriów. – O taak.. –będąc na ostatnim stopniu, potknął się i przewrócił. Mimo, że poczuł ból w swojej lewej ręce, zaczął się głośno śmiać, co w niedługim czasie przemieniło się w gorzkie zawodzenie. Młody Ślizgon mimo dużej ilości alkoholu we krwi, rozłożył się na klatce schodowej i niezdarnie otarł jedyną łzę ze swojego policzka przypominając sobie, co zobaczył kilka godzin temu na wieży astronomicznej. Ból i rozterka jednocześnie rozdarły jego serce czując, że więcej łez jest gotowych wypłynąć spod jego przymkniętych powiek. Dlaczego ona to zrobiła? Przecież byłem miły i romantyczny. Nie wystarczałem jej? W czym Goyle jest lepszy ode mnie? – te słowa ciągle kołatały w jego głowie obijając się o czaszkę, która zaczynała pulsować tępym bólem.
Zirytowana hałasem, jaki dobiegał z korytarza, Rose otworzyła szeroko drzwi i widok, który ujrzała zszokował ją.
- Theo? To ty? – podeszła do leżącej na schodach postaci z kruczoczarnymi włosami.
Chłopak podniósł głowę, a na widok rozpaczy malującej się na jego twarzy, dziewczynie zmiękło serce. Podeszła do niego powoli i kucnęła obok pytając cicho: - Chcesz o czymś porozmawiać?
Wyciągnęła dłoń i dotknęła delikatnie jego ramienia. Theo się nie odsunął, za to pociągnął nosem i próbował wstać, lecz krążący w jego żyłach alkohol skutecznie mu to uniemożliwił. Opadł ponownie na schody z głuchym jękiem. Z wielkimi trudnościami, po kilku próbach Rose udało się pomóc mu wstać i skierować do jego dormitorium.
- Nie.. – Theodor zaparł się lekko i zachwiał się na nogach opierając mocniej o dziewczynę. – Nie chcę tam iść..
- Więc gdzie chcesz przenocować? – chłopak popatrzył na nią z błaganiem w zamglonych oczach.
- Mogę zostać u Ciebie? Tylko na tę jedną noc..
Kasztanowłosa patrzyła na niego w milczeniu, a po chwili bez zbędnych słów zaprowadziła go do swojego pokoju, gdzie przebywała Elsa. Na jego widok przewróciła oczami – Mam się wynieść?
Rosalie posłała jej przepraszające spojrzenie.
- Obiecuje, że to tylko jeden raz..
Panna Anderson patrząc na nią z troską pomogła jej położyć pijanego Ślizgona na jej łóżku i wyczarowała mu dużą miskę i butelkę wody.
- Jakby co to będę w pokoju wspólnym. – Rose pocałowała ją w policzek i przytuliła mocno.
- Jesteś najlepszą siostrą na świecie. – Elisabeth tylko się uśmiechnęła i cicho opuściła dormitorium.
Dziewczyna usiadła na skraju łóżka, na którym on leżał.
- Powiesz mi co się stało?
- To nie jest dobry moment. – zakrył oczy przedramieniem, na którym był widoczny Mroczny Znak. Westchnęła.
- Dobrze.. – przykryła go kocem. - Spróbuj zasnąć.
Nie minęło kilka minut, kiedy chłopak spał z pozoru spokojnym snem. Po dormitorium rozległ się odgłos głośnego chrapania. Zielonooka położyła się na swoim łóżku i zakryła głowę poduszką, zastanawiając się, co mogło sprawić, że chłopak doprowadził się do takiego stanu. Obiecała sobie, że nie zaśnie przez całą noc, chcąc mieć go na oku. Jednak zmęczenie wzięło górę i tuż nad ranem zasnęła twardym snem.

♥ ♥ ♥ ♥ ♥

Elisabeth od kilkunastu minut próbowała znaleźć wygodną pozycję do spania na jednym z foteli przed kominkiem, który dawał przyjemne ciepło jej wiecznie zmarzniętemu ciału, rozmyślając nad sytuacją Theodora i Rose. Jednak po chwili poczuła na sobie czyjś wzrok. Instynktownie odwróciła się w tamtym kierunku i ujrzała patrzącego na nią z ironią znienawidzonego Ślizgona
- A co Ty tu robisz? Twoja przyjaciółka wyrzuciła Cię z dormitorium?
Na jej twarzy pojawiła się wściekłość.
- Nie. Twój kumpel zajął moje łóżko. – nie trudząc się na rozwinięcie tematu, odwróciła się do niego plecami.
- Nie strzelaj fochów maleńka, tylko wytłumacz o co ci chodzi – mruknął i usiadł na oparciu fotela czekając na jej odpowiedź.
- Nie Twoja sprawa – warknęła. – Idź sobie, bo jesteś ostatnią osobą, z którą chcę gadać.
- Nigdzie nie pójdę, dopóki mi nie powiesz, kto śpi w Twoim łóżku.
Dziewczyna odliczyła do dziesięciu i odwróciła się w jego stronę z poważnym wyrazem twarzy. – Nott. – syknęła. – A teraz daj mi spokój, bo chcę spać.
- Theodor? A co on tam robi? – na jego twarzy malowało się zdezorientowanie – cały dzień go szukałem! A on siedzi u was?!
- Nie krzycz na mnie – odparła chłodno dziewczyna. - niedawno przyszedł kompletnie pijany i wspaniałomyślna Rosalie przygarnęła go do siebie.. – przełknęła głośno ślinę – ona wolała jego, a nie mnie.. A ja nie protestowałam, bo to moja siostra. I właśnie tym sposobem znalazłam się tutaj, a tobie nic do tego, że ona tak wybrała. – popatrzyła beznamiętnie na ogień w kominku – I nie leź tam teraz, zostaw ich. Theo sam tak chciał, a ty nie jesteś jego niańką, on ma swój rozum.
Blaise przez chwilę myślał nad tym, co mu powiedziała i nagle wypalił. – Chodź, łóżko Theo jest wolne. Ewentualnie możesz się tam przespać. – oburzona jego propozycją dziewczyna pokręciła tylko głową i warknęła.
-Nie będę spała z tobą w jednym dormitorium!
Chłopak tylko roześmiał się, lecz ona pozostała nieugięta.
-Nie pójdę z tobą i koniec! Idź sam, ja tu zostaję i nie licz na to, że moje serce zmiękło przez to, że okazałeś dla mnie miłosierdzie. – nerwy Blaisa w końcu nie wytrzymały i po prostu podniósł ją z fotela i zaniósł na łóżko Theodora mimo oporów i głośnych protestów dziewczyny.
- Śpij. – rozkazał jej i sam zniknął w łazience wcześniej zamykając drzwi zaklęciem. Dziewczyna z czystej przekory słysząc dźwięk prysznica, przeniosła się na łóżko jej „wybawcy” i rozłożyła się na nim wygodnie nie pozostawiając właścicielowi ani trochę miejsca. – Miłych snów, Zabini – mruknęła do siebie i wtuliła się w jego miękką poduszkę, która przyjemnie pachniała nim dzięki czemu zapadła w sen zanim on wszedł do sypialni.

♥ ♥ ♥ ♥ ♥

Blaise stał pod prysznicem pół godziny i zastanawiał się, dlaczego ma taką niewyparzoną gębę i po jaką cholerę ściągnął tu Anderson. Przecież ona potrafi mu działać tylko na nerwy! Pokręcił głową zakręcając kurek i wyszedł z kabiny. Przepasany w pasie ręcznikiem stanął przed lustrem i zapatrzył się w swoje odbicie. A może po prostu było mu szkoda tej dziewczyny? Wyglądała na przygnębioną i smutną, a wbrew pozorom i opinii panny Elisabeth, Ślizgon ma serce i to bardzo czułe na krzywdę innych. Znów pokręcił głową i postanowił nie roztrząsać dłużej tego tematu. Szybko się ubrał i wszedł do dormitorium od razu kierując się w stronę swojego łóżka. Dopiero będąc tuż przed nim zobaczył ‘rozwaloną’ na całym posłaniu dziewczynie. Zaklął pod nosem i już miał odejść w kierunku wyrka Theodora, kiedy w jego głowie zawitał szatański pomysł. Z pełną świadomością przesunął delikatnie Else na jedną stronę łóżka a sam położył się na drugiej. Niech mała wie, że z nim się nie zadziera. Nawet nie wiedział, jakie piekło rozpęta przez to następnego dnia.

♥ ♥ ♥ ♥ ♥

Witam!
Na początek chcę Was przeprosić za tak długie oczekiwanie na rozdział.. Cóż, życie.. 
Niemniej jednak, skoro są wakacje postaram się dodać coś szybciej.
Mam nadzieję, że ktoś jeszcze czeka tutaj na kolejne perypetie bohaterów.
Dziękuję za każdy komentarz.
Wasza SEL ♥ ♥ ♥ 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz