Na
dworze King's Cross były tłumy jak to zazwyczaj 1 września. Ludzie witali się
ze sobą, cieszyli się, że przeżyli wojnę. Co prawda minęło niewiele czasu od
pokonania Voldemorta, lecz nareszcie nastały spokojne czasy. Wielu z nich nie
straciło nikogo. Jednak były rodziny, którym okrutny los zabrał wszystko -
majątek, godność, bliskie osoby. Niektórzy z nich załamali się, nie mieli
przyjaciół, którzy by im pomogli.
Trójka
Ślizgonów również wiele straciła w wojnie. Mimo, iż dopiero wkraczali w dorosły
wiek musieli brać udział w tej bitwie. Batalia ta pozbawiła Theodora Nott’a
rodziców, którzy byli co prawda w szeregach śmierciożerców, lecz w decydującej
fazie przeszli na stronę dobra. To był ich błąd. Voldemort, który nie toleruje
zdrady we własnych szeregach podstępem zwabił ich do Zakazanego Lasu i zabił
ich. Młody Nott długo nie mógł się z tym pogodzić, ale dzięki swoim
przyjaciołom oraz aktualnej dziewczynie, Pansy powoli wyszedł z depresji i
teraz wracał ukończyć ostatni rok Hogwartu. Jego przyjaciel, Blaise Zabini,
zmienił się dzięki zauroczeniu pewną dziewczyną. Na jednych z wakacji po ich 5
roku dostał wraz z Draco i Theo zadanie wyśledzenia i zabicia czystokrwistej
osoby. Osobą tą okazała się pewna siebie i piękna Elisabeth Anderson. Oboje od
razu zapałali do siebie niechęcią. Jednak wraz z upływem czasu chłopcy zgodnie
stwierdzili, że nie są w stanie zabić tej dziewczyny, mimo tego, jaką
nienawiścią pałała do nich, szczególnie do Pana Z. Postanowili stworzyć jeden z trudniejszych
eliksirów Zapomnienia, który pozwalał modelować wspomnienia. Draco i Theo
zajęli się jego przygotowaniem, a Diabeł wymyślił iście krwawą masakrę
dziewczyny we wspomnieniach. Nie wiedział jednak, że los szykuje mu małą
niespodziankę.
Draco
Malfoy rozglądał się po peronie w poszukiwaniu swojej ukochanej, Hermiony
Granger. Byli ze sobą już od roku, ale skrzętnie ukrywali to przed światem.
Chłopak już dawno zmienił swoje nastawienie co do osób mugolskiego pochodzenia.
Wpłynęło na to pewne wydarzenie, którego był świadkiem na wakacjach przed swoim
5 rokiem. Tak bardzo to nim wstrząsnęło, że, przez długi czas nie mógł się po
tym pozbierać. Kiedy wrócił do Hogwartu, w nocy, nie mogąc spać, po cichu wymykał się z dormitorium, szedł na Wieżę
Astronomiczną i tam spędzał większą część nocy patrząc w gwiazdy. Pewnej nocy
spotkał tam najmniej spodziewaną osobę. Granger również lubiła patrzeć w
gwiazdy, lecz nie przewidziała tego, że ktoś będzie w jej ulubionym miejscu
zaraz po bibliotece. Draco był wtedy tak zaskoczony, że nawet nie zorientował
się, że został zauważony. Na początku była wzajemna niechęć. Żadne z nich nie
chciało odpuścić wieczornych wizyt na wieży. Jednak z czasem zaczęli ze sobą
rozmawiać o szkole, o ludziach. Tematu wojny nie poruszali. To było ich tabu.
Po kilku miesiącach zorientowali się, że są w sobie zakochani. Oboje bali się
tego uczucia, zaczęli się unikać. Jednak Snape, widząc rodzące się uczucie
pomiędzy tą dwójką postanowił im trochę pomóc. Chciał, by jego chrześniak był
szczęśliwy, bo traktował go jak swojego syna. Dlatego, kiedy na lekcji
eliksirów wywołali kolejną kłótnie dał im tygodniowy szlaban w Izbie pamięci.
Mieli wyczyścić tam wszystkie szkolne puchary oczywiście bez użycia magii. Nie
mogli się od tego wymigać, więc chcąc nie chcąc musieli udać się na szlaban.
Początkowo zachowywali się tak, jakby tego drugiego nie było. Dopiero pod
koniec szlabanu, kiedy Draco, mając dość takiej atmosfery rzucił mokrą szmatką
w Hermionę rozpętała się między nimi prawdziwa wojna. Dziewczyna wpadła we
wściekłość i rzuciła się na Draco z pięściami.
-
Ty wredna, obślizgła, niewychowana fretko! Co Ty sobie wyobrażasz?! Myślisz, że
jak stałeś się kimś ważnym w moim życiu, to możesz robić takie rzeczy?! –
warknęła, i dopiero po chwili zorientowała się co powiedziała. Spojrzała
spanikowana na zszokowanego Malfoya i odskoczyła od niego szybko, chcąc uciec.
Chłopak był jednak szybszy i złapał ją za rękę i przytrzymał.
-
Co powiedziałaś?
Miona
próbowała się wyrwać, ale on był za silny. Była jednak rasową Gryfonką, dlatego
spojrzała mu odważnie w oczy i odpyskowała.
-
A co Malfoy, głuchy jesteś? Uszy się myje. Ach, zapomniałam, że ty pewnie nie
wiesz co to takiego kąpiel.
-
Tak się składa Granger, że zapewne zażywałem kąpieli częściej w tym tygodniu,
niż Ty w całym swoim życiu. A teraz bądź łaskawa i powtórz, co przed chwilą
powiedziałaś - chłopak zmusił się do rzucenia jej groźnego spojrzenia, choć tak
naprawdę już od jakiegoś czasu cieszył się na widok Granger, i takie wyznanie
od niej samej to dla niego nie lada informacja.
Dziewczyna
uśmiechnęła się wrednie.
-
Spytałam się, czy jesteś głuchy - na widok jego zdenerwowania parsknęła
dźwięcznym śmiechem. - Twoja mina jest bezcenna!
Gryfonka
roześmiała się jeszcze bardziej widząc jego oburzone spojrzenie.
Chłopak
powoli opanował rodzącą się w nim złość, bo wiedział, że to tylko jeszcze
bardziej rozbawi jego rozmówczynię.
-
Nie o to mi chodziło. Powtórz to, co mówiłaś przed moją rzekomą głuchotą.
Śmiech
dziewczyny momentalnie ustał, ja wyraz jej twarzy zmienił się na lekko
zawstydzony. Malfoy uśmiechnął się triumfalnie.
-
Co, już Cię nie bawię?
Hermiona,
zawstydzona, spuściła wzrok niezdolna do powiedzenia czegokolwiek. Cisza się
przedłużała i stawała się coraz bardziej niezręczna, a ona nadal milczała. W
końcu Draco, mając dość takiej atmosfery delikatnie, aby jej nie wystraszyć,
podniósł jej twarz do góry, aby na niego spojrzała, a następnie odezwał się
niezwykle czułym głosem.
-
Proszę, powtórz co powiedziałaś.
Hermiona,
zaskoczona takim tonem chłopaka, wyszeptała cicho.
-
Kocham Cię.
Następną
rzeczą jaką zapamiętała był mocny uścisk i ciche słowa.
-
Ja Ciebie też kocham wredna Gryfonko.. –
następnie usta Dracona na jej własnych. Pocałunek był długi i namiętny,
wyrażający miłość, pożądanie i strach przed nieznanym. Tak rozpoczął się ich
związek. Wiedzieli o tym tylko oni i profesor Snape, który obiecał młodemu
chrześniakowi czuwać nad bezpieczeństwem jego ukochanej. Co prawda, Diabeł i
Theo podejrzewali, że jego przyjaciel z kimś się widuje, ale nie pytali o
szczegóły wiedząc, że powie im to sam kiedy będzie na to gotów. Spotykali się
przeważnie w nocy, na wieży Astronomicznej albo w Pokoju Życzeń. Ich schadzki
przepełnione były dużą ilością pocałunków, ale też i rozmów na temat
przyszłości. Oboje mieli świadomość, że jest ona niepewna dla nich obojga. Mimo
wszystko, cieszyli się każdą nocą spędzoną razem.
Podczas
poszukiwań horkruksów, kiedy Hermiona zdecydowała się pomóc Harry’emu ich
związek przeszedł bardzo ciężki kryzys. Draco był przeciwny temu, aby jego
ukochana poszła na tak niebezpieczną misję. Jednak ona, jako rasowa Gryfonka
sprzeciwiła się mu, co spowodowało potężną kłótnie. Dopiero podczas złapania
dziewczyny przez szmalcowników, kiedy młody dziedzic mógł tylko bezradnie
patrzeć na tortury, które zadawała jej jego ciotka, Bellatrix, zrozumiał że ta
mała i wredna Gryfonka jest dla niego wszystkim. Podczas decydującej bitwy w
Hogwarcie nie przeszedł na ciemną stronę w momencie, jak wołał go Czarny Pan i
jego ojciec. Patrząc na nich z wyższością podszedł do Miony i przytulił ją na
oczach wszystkich, co wywołało ogólny szok. Lucjusz wpadł w szał i zaatakował
swojego pierworodnego, ale zaklęcie zatrzymał Severus. I w ten sposób dwaj
dotychczasowi przyjaciele stanęli po przeciwnych stronach różdżki. Ich walka
trwała bardzo długo, ale dzięki umiejętnościom strategicznym wygrał ją profesor
posyłając starszego Malfoya na stałe do Azkabanu. Później, kiedy Złoty Chłopiec
pokonał Voldemorta, wszystkich ogarnęło szczęście. Znaczy, prawie wszystkich.
Śmierciożercy, którzy do końca stali po stronie zła zostali skazani na Azkaban.
Dużo osób zostało rannych, albo zabitych. Straty były po obu stronach.
Hermiona
wraz ze swoim ukochanym pomagali w tworzeniu eliksirów, gdyż przez wojnę zapasy
bardzo mocno się uszczupliły, a jako że oboje byli najlepsi, Snape
wspaniałomyślnie pozwolił sobie pomóc. Siedzieli praktycznie zamknięci w
prywatnych kwaterach profesora przez blisko tydzień. Właśnie podczas tego czasu
doszło między nimi do ich pierwszego razu. Draco był bardzo delikatny i
wyrozumiały dla swojej kochanki. Hermiona, mimo lekkiego strachu pozwoliła się
prowadzić chłopakowi i nie pożałowała. Malfoy sprawił, że krzyczała i wiła się
z rozkoszy chcąc więcej i więcej. Draco z uśmiechem obserwował reakcje swojej
ukochanej ciesząc się, że tak na nią działa. Pierwszy raz zbliżył ich do siebie
jeszcze bardziej. Oboje, po pomocy w odbudowaniu Hogwartu pojechali na wakacje
na Karaiby, gdzie Narcyza Malfoy miała swój dom. Spędzili tam ponad miesiąc na
lenistwie, kochaniu się i pływaniu w oceanie. Mionie udało się nawet namówić
swojego chłopaka na kontynuowanie nauki i zaliczeniu ostatniego roku. Draco,
chociaż z początku niechętnie do tego podchodził po usłyszeniu, że Wiewiór z
Bliznowatym również wracają do Hogwartu od razu poczuł, że ten rok będzie
jeszcze ciekawszy. Wiedział bowiem, że Weasley skrycie podkochiwał się w swojej
przyjaciółce i za punkt honoru obiecał sobie jeszcze bardziej uprzykrzać mu
życie i pokazywać, jacy są z jego małą złośnicą szczęśliwi.
Teraz,
stojąc na stacji rozglądał się za swoją ukochaną.
-
Ejj, nie widzieliście Miony? – popatrzył z wyczekiwaniem na swoich przyjaciół.
-
A czy my wyglądamy na wróżbitów? – Blaise posłał mu litościwe spojrzenie i
wrócił do uśmiechania się do każdej pięknej dziewczyny, którą tylko zobaczył.
Natomiast Theo nawet nie zwrócił uwagi na to, że Malfoy coś powiedział, bo stał
pochłonięty przez swoje myśli z Pansy uwieszoną u jego ramienia. Draco machnął
tylko ręką na nich i wrócił do patrzenia za Mioną. Jego poszukiwania przerwał
pełen niedowierzania okrzyk Blaisa.
-
O kurwa! – pozostała dwójka podążyła za wzrokiem przyjaciela i już wiedzieli co
wywołało u niego szok.
-
Czy .. czy to jest ta dziewczyna, którą.. ? – po raz pierwszy odezwał się Nott,
teatralnie urywając zdanie w połowie.
-
Tak .. To Elisabeth Anderson.. – Diabeł nie mógł oderwać wzroku od długonogiej
szatynki, za którą oglądali się prawie wszyscy chłopcy z siódmego roku. Jej
krótkie spodenki odsłaniające boskie nogi a do tego buty na koturnie i jasna
bokserka sprawiły, że wszystkim na jej widok pociekła ślinka. Obok niej szła
mniej rzucająca się w oczy i niższa od niej brunetka. Miała na sobie zwiewną sukienkę i podobne do
jej przyjaciółki buty na koturnie. Obie chyba nie zdawały sobie sprawy jakie
zainteresowanie wywołały wśród płci przeciwnej.
-
Co ona tutaj robi do cholery?! – podniesiony głos Blaise’a przetoczył się po
stacji, co zwróciło uwagę Elsy. Odwróciła się w jego stronę zaalarmowana jego
krzykiem i warknęła w jego stronę.
-
To samo co ty, Zabini!
-
Nie mów, że będziesz chodziła do Hogwartu! - podszedł do niej ze złością
wypisaną na twarzy.
-
Tak się składa, że będę! - przysunęła się jeszcze bliżej i hardo spojrzała mu w
oczy, a następnie syknęła - i będę w Slytherinie.
Parsknął
jej śmiechem prosto w twarz.
-
Chyba sobie ze mnie kpisz! Ty się nie nadajesz do tego domu! Powinnaś wylądować
wśród głupiutkich i milutkich Puchonek - ostatnie zdanie powiedział z iście ślizgońskim
uśmiechem na ustach. Dziewczyna wyprostowała się i chcąc już odejść, na
odchodnym nadepnęła mu swoim sandałkiem na wysokiej koturnie na stopę, a
następnie ze słodziutkim spojrzeniem i niewinnym uśmiechem pogłaskała go niby
po przyjacielsku po ramieniu.
-
Ups, wybacz ten wyskok głupiutkiej i milutkiej ślizgonce. – wyraźnie
zaakcentowała trzy ostatnie słowa.
Blaise
zasyczał z bólu.
-
Ty suko! Jeszcze mi za to zapłacisz!
Z
wrednym uśmiechem zalotnie puściła mu oczko i wróciła do swojej przyjaciółki.
Kiedy oddaliły się dostarczająco daleko od całej trójki Rosa zapytała cicho.
-
To był ten chłopak, o którym mi mówiłaś?
-
Tak.. - syknęła rozjuszona dziewczyna wkładając swoje walizki do przedziału,
który zajęły - Wredny, zapatrzony w siebie, bogaty dupek, który myśli, że jest
panem świata!
-
To dlatego masz rumieńce na policzkach i roziskrzone spojrzenie ? - próbowała
ukryć rozbawienie, ale kiepsko jej to wyszło.
-
Bo mnie wkurzył! - rozłożyła się wygodnie na fotelu, ale cały czas była spięta
i zdenerwowana - Baran.. Uważa, że jestem gorsza od niego i nie mogę być w Slytherinie..
-
Siostrzyczko uspokój się .. Wiesz doskonale, że nie warto się takimi przejmować..
– zajęła fotel na przeciwko niej - ich należy ignorować bo to ich jeszcze
bardziej wkurza.
Kiwnęła
głową i oparła głowę o szybę, patrząc na uciekający krajobraz za oknem.
Rose
również patrzyła w tamtą stronę, ale jej myśli zaprzątał pewien Ślizgon i nie
mogła pozbyć się jego obrazu ze swojej głowy. Westchnęła tylko cicho i sięgnęła
do torby po książkę.
Elsa
po kilku minutach najzwyczajniej zasnęła, jak to miała zwyczaj robić w najmniej
oczekiwanym momencie. Jej przyjaciółka pokręciła tylko w rozbawieniu głową i po
przykryciu jej wyczarowanym kocem pogrążyła się w lekturze. Obie jeszcze nie
wiedziały, że przypadkowe spotkanie Srebrnej Trójcy będzie miało dalsze
konsekwencje.
♥ ♥ ♥ ♥ ♥
W
innym przedziale trzech Ślizgonów starało się nie rozmawiać o tych
dziewczynach, ale temat mimowolnie się na nich kończył.
-
Ja tej całej Elisabeth jeszcze pokaże.. Ona mnie popamięta.. - Blaise jak
zwykle był w gorącej wodzie kąpany.
-
No, niby co jej zrobisz, Diable? - Draco nawet na niego nie patrzył, skupiony
był na kontemplowaniu urody Hermiony, która zasnęła na jego kolanach.
-
Jeszcze nie wiem, ale coś wymyśle! Nikt nie będzie obrażał Blaisa Diabła
Zabiniego!
Theodor
tylko pokręcił głową z politowaniem i znów zapatrzył się w okno.
-
A ty o czym tak myślisz? - Blaise
szturchnął go stopą.
-
O niczym ważnym.. - to, o czym myślał, nie mogło się spełnić, gdyż dziewczyna,
która spodobała się mu na peronie, była przyjaciółką
Wroga-Publicznego-Numer-Jeden-Zaraz-Po-Potterze jego przyjaciela.
-
Tak w ogóle to gdzie jest twoja dziewczyna? - skrzywił się na sam dźwięk tego,
co powiedział.
-
Siedzi w przedziale gdzieś z Greengrass i malują paznokcie,
najprawdopodobniej..
-
Merlinie.. Nie rozumiem, co ty w niej widzisz.. Przecież to pusta lala, która łasi
się tylko na twoje galeony..
Nott
wzruszył ramionami nieprzejęty ich opinia. - Mnie się podoba..
-
Taak? A co najbardziej się Ci się w niej podoba? - Draco postanowił dołączyć do rozmowy.
-
To, że... - zastanowił się przez chwilę, i tak naprawdę nie było żadnej rzeczy,
która podobałaby się mu w niej - że jest ładna.
-
Jeśli lubisz tony makijażu to tak. - Draco posłał mu znaczące spojrzenie -
przyznaj się, że nie ma w niej nic, co mogłoby cię w niej pociągać..
-
Nieprawda! -chłopak odpowiedział zdecydowanie za szybko i nie czekając na
jakiekolwiek docinki swoich przyjaciół, zdenerwowany wyszedł na korytarz. Blaise
że zrezygnowaniem pokręcił głową.
-
Kiedy do niego dotrze, że Pansy to nie dziewczyna dla niego…
-
Myślę, że już niedługo. - Draco odgarnął niesforny kosmyk, który wydostał się z
koka Gryfonki i opadł jej na policzek, przez co poruszyła się niespokojnie, ale
się nie obudziła.
-
A jak tam sprawy między tobą, a panną
Wiem-To-Wszystko?
Blaise
wyszczerzył się radośnie do niego w czymś, co miało przypominać uśmiech.
-
Nie widać na załączonym obrazku? - odwzajemnił uśmiech, ale jakby mniej
entuzjastycznie.
Zaintrygowany
jego reakcją uniósł jedną brew.
-
Czyżby? Bo jakoś nie widzę zbytniej radości u ciebie.
-
To nie rozmowa na teraz Diable.. - pokręcił głową.
-
Jasne.. - nie pytał już o nic więcej, ale postanowił sobie, że jak tylko
zostaną sami, to wyciśnie wszystko z tego blondasa. Z takim postanowieniem bez
słowa wyszedł z przedziału nastawiony na Wielki Podryw.
♥ ♥ ♥ ♥ ♥
-
Nareszcie na miejscu..
Elsa
z zainteresowaniem przyglądała się zamkowi, który przed nimi był.
-
Spodziewałaś się, że będzie taki ogromny? – dołączyła do niej Rose dźwigająca
za sobą kufer, który postawiła obok siebie z ciężkim sapnięciem.
-
Hmm.. Szczerze, to myślałam, że będzie większy. – posłała jej lekko zawiedzione
spojrzenie.
-
Większy?! Przecież ten zamek jest
ogromny!
Brunetka
popatrzyła z niedowierzaniem na swoją przyjaciółkę.
-
Dobra, nieważne. Chodźmy zobaczyć jak wygląda w środku – złapała ją za rękę i
prawie siłą wciągnęła do środka, wcześniej odsyłając kufry do ich dormitorium.
-
Powoli! – dziewczyna z ledwością nadążała za swoją przyjaciółką mimo iż obie
były w wysokich butach.
-
Pośpiesz się leniu! – Elsa z zafascynowaniem weszła do zamku i zaparło jej
dech.
-
Łał. – to jedyne określenie, które było w stanie opuścić jej usta.
-
To mało powiedziane.. – Rose stanęła na środku wielkiego Holu i z otwartą buzią
rozglądała się dookoła – tu jest niewyobrażalnie pięknie.
-
Ooo taak.
Obie
dziewczyny, wciąż będąc w szoku ruszyły dalej za tłumem rozglądając się na
wszystkie strony i chłonąc widoki. W końcu doszły do Wielkiej Sali, która
również sprawiła, że westchnęły z zaskoczenia.
-
Tu jest wspaniale. – szatynka pokiwała z entuzjazmem głową.
Zafascynowane,
ruszyły do stołu, ale Profesor Snape zagrodził im drogę.
-
Panno Anderson, panno Blade, proszę za mną.
Zdziwione
dziewczyny ruszyły posłusznie za nim. Zaprowadził ich na podest na którym stał
stół nauczycielski.
-
Proszę tutaj poczekać. Zostaniecie przedstawione całej szkole zaraz po
przydzieleniu uczniów do domów, a następnie udacie się do stołu Ślizgonów.
Zrozumiałyście?
Obie
szybko pokiwały głowami będąc lekko onieśmielonymi.
-
Doskonale – rzekł ponuro i powiewając swoimi szatami, poszedł na swoje miejsce
nauczyciela.
-
On jest naszym opiekunem? – Rose szeptem zapytała Elsy.
-
Chyba tak. – wzruszyła ramionami skupiona na uczniach.
Po
kilku minutach do WS weszła McGonagall wraz z mokrymi i przerażonymi
pierwszorocznymi. Podeszła blisko miejsca, w którym stały dziewczyny. Ceremonia
przydziału przebiegła szybko i bez zakłóceń. Kiedy ostatni uczeń dołączył do
odpowiedniego domu, do mównicy podszedł dyrektor.
-
Witam was w tym nowym roku szkolnym. Cieszę się, że tylu siedmiorocznych
postanowiło dokończyć Hogwart – uśmiecha się dobrotliwie – mam do was kilka
słów. Pierwszoroczni jak i reszta niech zapamiętają, że obowiązuje zakaz wstępu
do Zakazanego Lasu. Niektórzy o tym zapominają. Pan Filch prosił mnie również,
bym wam przypomniał, że pomiędzy lekcjami, na korytarzach, nie wolno używać
żadnych czarów. Dotyczy to wszystkich. Każdy, kto jest zainteresowany grą w
Quidditcha w barwach swojego domu, proszę się zgłosić do pani Hooch – objął
swoim wesołym spojrzeniem znad okularów całą salę – i jeszcze jedno. W tym roku
mamy dwie uczennice, które postanowiły dokończyć naukę tutaj, w naszym zamku.
Jest to sytuacja wyjątkowa, bo jeszcze nigdy nie miała miejsca w Hogwarcie.
Przeniósł
wzrok na speszone dziewczyny i przywołał ich ruchem ręki. Posłusznie podeszły
do niego z rumieńcami na twarzy.
-
Proszę przywitać nasze dwie nowe, siedmioroczne uczennice: Panny Elisabeth
Anderson i Rosalie Blade!
Rozległy
się gromkie brawa i gwizdy głównie ze strony mężczyzn. Po opadnięciu emocji
Dumbeldore kontynuował przemowę.
-
Obie panie zostały wcześniej przydzielone i trafiły do Slytherinu – rozległy
się lekkie jęki zawodu, a przy stole Ślizgonów pomruk zadowolenia, oczywiście
nie ze strony wszystkich – Dziękuję za uwagę i zapraszam do jedzenia!
Na
stołach momentalnie pojawiły się wyszukane potrawy, a także butelki z sokiem
dyniowym i innymi napojami. Dyrektor podszedł do przyjaciółek.
-
Proszę zająć miejsca przy stole i życzę miłej nauki, moje drogie.
Dziewczyny
kiwnęły tylko w podziękowaniu głowami i ruszyły na poczęstunek.
Rosalie
zajęła miejsce obok swojej przyjaciółki przy stole ślizgonów i przywitała się z
nowo poznanymi kolegami, by po chwili stwierdzić, że Elisabeth z wielką
zawziętością unika pewnego morderczego spojrzenia skierowanego prosto na nią.
- Patrzy na ciebie - Rose postanowiła podręczyć przyjaciółkę, która właśnie pochłaniała kolejna porcję lodów czekoladowych.
- Nie mów mi o nim. - warknęła wkurzona i popatrzyła na nią takim samym wzrokiem, jak na nią patrzył ktoś inny - Staram się go ignorować, jak mi kazałaś. Może się odczepi...
- Myślę, że to nie będzie takie proste. - przyjaciółka poklepała ją po ramieniu z mimowolnym uśmiechem - Jest tak samo uparty jak i ty.
Elsa postanowiła to przemilczeć i dokończyć swój deser, którego jadła już drugą dokładkę, skrzętnie ignorując przystojnego Ślizgona.
- Patrzy na ciebie - Rose postanowiła podręczyć przyjaciółkę, która właśnie pochłaniała kolejna porcję lodów czekoladowych.
- Nie mów mi o nim. - warknęła wkurzona i popatrzyła na nią takim samym wzrokiem, jak na nią patrzył ktoś inny - Staram się go ignorować, jak mi kazałaś. Może się odczepi...
- Myślę, że to nie będzie takie proste. - przyjaciółka poklepała ją po ramieniu z mimowolnym uśmiechem - Jest tak samo uparty jak i ty.
Elsa postanowiła to przemilczeć i dokończyć swój deser, którego jadła już drugą dokładkę, skrzętnie ignorując przystojnego Ślizgona.
♥ ♥ ♥ ♥ ♥
Na
kolacji inaugurującej Nowy Rok Szkolny, Blaise z chęcią mordu w oczach kroił
swoją mięsną roladkę, a jego przyjaciele tylko kręcili z politowaniem głowami
patrząc raz na dwie nowe uczennice Slytherinu, a raz na Blaisa pożerającego
jadowitym wzrokiem tę bardziej pyskatą
- Zakładam się z tobą, stary o butelkę ognistej, że coś z tego będzie. - szepnął Draco do Theo z niegrzecznym uśmieszkiem.
- Przyjmuję. - powiedział z uśmiechem drugi Ślizgon, podając mu rękę.
- Zakładam się z tobą, stary o butelkę ognistej, że coś z tego będzie. - szepnął Draco do Theo z niegrzecznym uśmieszkiem.
- Przyjmuję. - powiedział z uśmiechem drugi Ślizgon, podając mu rękę.
Obaj
uśmiechnęli się do siebie szeroko wiedząc, że ten rok zapewni im
niezapomnianych wrażeń i przygód w postaci Blaisa i Elisabeth.
♥ ♥ ♥ ♥ ♥
Witajcie!
Wiem, że musieliście długo czekać, ale już jest! Oto pierwszy rozdział. Szczerze mówiąc, to jestem z niego zadowolona, ale szczerą i zapewne 'bezwzględną' opinię wydacie Wy, drodzy czytelnicy. :)
Wiem, że musieliście długo czekać, ale już jest! Oto pierwszy rozdział. Szczerze mówiąc, to jestem z niego zadowolona, ale szczerą i zapewne 'bezwzględną' opinię wydacie Wy, drodzy czytelnicy. :)
Dziękuję za każdy komentarz tutaj pozostawiony.
Co do kolejnego rozdziału, postaram się, aby był szybciej.
Pozdrawiam i życzę przyjemnego czytania,
Wasza SEL ♥