Słysząc, że dziewczyna zasnęła, poczekał jeszcze kilkanaście minut, aż zaczęło się rozwidniać. Ostrożnie wstał z łóżka i boso poszedł do łazienki robiąc przy tym tyle hałasu, co duży kot. Westchnął zastanawiając się nad tym wszystkim. To nie może tak dalej wyglądać. – pomyślał. – Jestem tu nikomu niepotrzebny. Muszę zrobic coś z sobą i ze swoim życiem, bo już sam nie wiem, czego chcę.
Oparł się obiema dłońmi o umywalkę i spojrzał na swoje odbicie. Nigdy nie przeczył, że był przystojnym mężczyzną. Ale po co mu uroda, skoro nie mógł poradzić sobie ze swoim żywotem? Nie potrafił go kontrolować i utrzymać na dobrej ścieżce. Przemył twarz lodowatą wodą. Już wiedział, co musi zrobić. Już postanowił, co będzie najlepszym wyjściem z tej całej sytuacji. Wyciągnął z kieszeni różdżkę i rzucił na łazienkę zaklęcie wyciszające. Dłonią zaciśniętą w pięść uderzył w lustro, które rozbiło się na kilkadziesiąt kawałków. Podniósł jeden z nich i usiadł na krawędzi wanny wyciągając przed siebie lewą rękę. Tak będzie dla wszystkich lepiej. – pomyślał – i tak nie mam już tutaj czego szukać, za chwilę wszyscy i tak o mnie zapomną.
Syknął, gdy szkło rozcięło jego skórę pozostawiając pierwszą, głęboką szramę na jego skórze w kolorze oliwkowym. Z każdą chwilą czuł, jak jednocześnie negatywne emocje odchodzą w niepamięć, ale i jego rozorane przedramiona pulsowały coraz większym bólem ociekając krwią. W końcu osunął się w kałużę własnej krwi i mimowolnie przymknął powieki. Wiedział, że koniec jest już blisko. Nawet nie walczył już o oddech. Po prostu czekał. Na śmierć, która nadchodziła nieubłaganie, ale jak dla niego zbyt powoli.
♥♥♥♥♥
Jakaś siła odrzuciła ją do tyłu. Krzyczała, nie z powodu swojego bólu, ale na widok tego, co robił z jej rodzicami śmierciożerca, którego twarz ukryta była w cieniu kaptura.
- Crucio! – Ich ciała spowiły się za zasłoną cierpienia. Jej mama już w pierwszej sekundzie działania tego okrutnego zaklęcia straciła przytomność. Tata nadal walczył. Krzyczał i zwijał się na podłodze czując otępiający i przenikający do szpiku kości ból. Kilka minut później Śmierciożerca przestał i zaklęciem ocucił nieprzytomną kobietę. Rosalie szlochała widząc tą scenę.
-Proszę, zabij mnie! Ich oszczędź.
Śmierciożerca głuchy na jej prośbę wycelował w nich różdżką.
-Avada Kedavra! – krzyknął i zielone światło pomknęło w stronę najpierw mamy, później taty. W końcu mężczyzna odwrócił się w jej stronę i zrzucił kaptur. Ujrzała twarz chłopaka. Przerażona wyszeptała cicho jego imię:
- Theo.. – Jednak chwilę później również w jej stronę poleciało śmiercionośne zaklęcie.
-Nie! – krzyknęła budząc się i gwałtownie siadając na łóżku. Wstała po chwili i otworzyła okno na oścież. Chłodne powietrze wyrwało ją do końca z koszmaru. Odetchnęła głęboko i odwróciła się z powrotem w stronę łóżek. Zmarszczyła brwi. Przecież pamiętała, że na posłaniu jej przyjaciółki powinien spać Ślizgon. Trochę zaniepokojona, zapukała do drzwi łazienki. Kiedy nie usłyszała odpowiedzi zdecydowanie otworzyła drzwi. To, co zobaczyła, sprawiło, że zebrało się jej na wymioty. Szybko uklękła przy chłopaku i sprawdziła jego puls. Był ledwo wyczuwalny. Ale był.
- Theo, obudź się.. – szeptała płaczliwie jednocześnie uderzając go w policzek. Położyła jego głowę na swoich kolanach i starała się opanować, żeby nie wybuchnąć płaczem i paniką. Powtarzała te słowa jak mantrę. W końcu zobaczyła, że obok niego leży jego różdżka. Nie miała swojej, więc szybko ją podniosła nie przejmując się tym, że cała pokryta była lepką, szkarłatną substancją.
- Expecto Patronum. – mruknęła pospiesznie, a przed nią pojawiła się bezcielesna mysz. – przekaż tą wiadomość do Elisabeth. Powiedz jej, że musi natychmiast przyjść do dormitorium, bo stało się coś strasznego i żeby przyprowadziła Blaisa albo Draco. Mysz zniknęła, a przerażona dziewczyna zaczęła powoli i delikatnie opatrywać rany chłopaka umazana w jego krwi po same łokcie.
♥♥♥♥♥
Elisabeth spała spokojnie jak gdyby nic. Mruknęła przez sen i wtuliła się mocniej w
przyjemnie wygodną poduszkę, chociaż wydała się jej ona trochę za twarda. Wciąż mając zamknięte oczy zaczęła ugniatać ją dłonią. Zerwała się na równe nogi, kiedy jej poduszka jęknęła z bólu i objęła ją w pasie.
- Co do.. – nie skończyła, gdyż zobaczyła wpatrzone w nią zaspane oczy Blaisa. Chłopak najzwyczajniej w świecie uniósł głowę i oparł się na łokciu, żeby lustrować ją spojrzeniem od czubków palców aż po cebulki włosów. Ślizgonka zerwała się jak najszybciej z łóżka i okryła jego kołdrą zdzierając ją z niego. – Zabini! Jesteś popieprzonym zboczeńcem! Wiedziałam, że to się tak skończy! – w międzyczasie chłopak zdążył wstać i stanąć przed nią. Ona patrzyła na niego wkurzona szczelniej okrywając się i nie spuszczając z niego wzroku, a w jej spojrzeniu nagle pojawił się strach, który nie umknął Diabłu. Zapytała cichym głosem:
- Zrobiłeś mi coś? – rozbawienie na twarzy chłopaka szybko zastąpił szok, a później wściekłość.
- Tak kurwa, jestem psychopatą, który gwałci śpiące kobiety.
Pokiwała tylko głową i rzuciła zimno. – Nigdy więcej tego nie rób. – chciał do niej podejść, ale ona się odsunęła i wyciągnęła dłonie przed siebie chcąc go odepchnąć i pozwalając, by kołdra opadła na podłogę. – I nie dotykaj mnie! – wrzasnęła.
- Co ja ci takiego zrobiłem, że tak mnie nienawidzisz?! – wybuchnął w końcu – Uratowałem ci życie ryzykując swoim? – dziewczyna przestraszyła się tego, że Blaise tak krzyczy. I to na nią. Chciała jak najszybciej stamtąd uciec z podkulonym ogonem, gdyż nagle zachciało się jej płakać. Wyglądała jak małe, zagubione i zaszczute zwierzę. Widząc to z chłopaka uleciała cała złość. Wiedziony instynktem rozłożył szeroko ramiona i wyszeptał:
- Chodź tu do mnie.. – spojrzała na niego załzawionym spojrzeniem z nutką niepewności, ale nim dziewczyna zdążyła zareagować do pokoju wpadł patronus Rose, który przemówił przerażonym głosem jej przyjaciółki
- Przyjdź do naszego dormitorium. Stało się coś złego. Weź Zabiniego albo Malfoya.
Mysz zniknęła, a oni spojrzeli po sobie zaniepokojeni i tak jak stali rzucili się do wyjścia. Nie minęło kilka sekund jak znaleźli się w pokoju dziewczyn.
- Rose? Gdzie jesteś? – Elsa rozglądnęła się po pustym pokoju. Z łazienki dobiegł ich cichy i przerażony głos: - Tutaj..
Czym prędzej ruszyli do pomieszczenia, a to co ujrzeli zmroziło im krew w żyłach. Blaise natychmiast przypadł do przyjaciela i zaczął oglądać opatrzone przez brunetkę pocięte ramię Theodora. Po dokładnym obejrzeniu ran wypuścił wstrzymane powietrze i opadł na kafelki i ukrył bladą twarz w dłoniach. Jak przez mgłę dochodziły do niego słowa zielonookiej.
- Kiedy zasnął.. kiedy myślałam, że śpi, mnie też zmorzył sen.. Ale przez koszmar obudziłam się przed świtem.. Otworzyłam okno i odwróciłam się w stronę łóżka, gdzie spał on.. Było puste.. Myślałam, że poszedł do łazienki, ale jak zapukałam, to nikt mi nie odpowiedział.. Otworzyłam drzwi i.. i.. – wzięła drżący oddech – było pełno krwi.. Theo leżał nieprzytomny.. Od razu sprawdziłam puls i jak tylko go wyczułam to opatrzyłam mu ramie i wysłałam po Elsę patronusa.. Resztę już znacie.. – przetarła policzek ręką zostawiając smugę krwi. Kiedy w końcu do Blaisa dotarły jej słowa, spojrzał na nią z wdzięcznością.
- Dziękuję, że go uratowałaś.. – powiedział cicho i podniósł przyjaciela zaklęciem lewitacji. Chciał go wynieść do ich dormitorium, ale Rose zaprotestowała.
- Zostaw go tutaj.. – popatrzyła na Elsę przepraszająco – to poniekąd moja wina. Ja go nie dopilnowałam i mu na to pozwoliłam, więc teraz ja powinnam się nim zająć.
Zabini chciał jej przerwać, ale uciszyła go ruchem ręki.
- Chcesz, żeby inni zobaczyli go w takim stanie? Chcesz go narazić na plotki i wytykanie palcami? – Ślizgon popatrzył na nią oceniająco, po czym ledwo zauważalnie pokręcił głową. Po chwili ciszy zwróciła się do nich obojga niepewnie.
-Czy.. Czy wy.. przez ten czas możecie zamieszkać razem?
Spojrzeli po sobie niby obojętnie, po czym Blaise rzucił po krótkim zastanowieniu:
- Tylko dla dobra Theo.
Za to Elisabeth popatrzyła niedowierzająco swoją przyjaciółkę i wyszła bez słowa. Brunet patrzył na zamknięte drzwi po czym westchnął ciężko i przeniósł wciąż nieprzytomnego przyjaciela na łóżko.
- Pójdę po Draco.. Wrócę dosłownie za kilka minut.
Zielonooka pokiwała tylko głową, wyczarowała sobie bujany fotel obok posłania, na którym leżał Theodor i usiadła.
- Będę tu przez cały czas, nie martw się. – Blaise posłał ostatnie spojrzenie dziewczynie i wyszedł.
♥♥♥♥♥
Draco obudził się jako pierwszy i od razu spojrzał na śpiącą kobietę która leżała nago obok niego. Mimo iż martwił się o swojego przyjaciela, nie mógł oprzeć się pokusie, aby w nocy uprawiać z nią seks. Miona była namiętna i pełna pasji i cieszył się, że jest ona zarezerwowana tylko dla niego.
Pocałował ją w nagie plecy i odsunął jedyny skrawek pościeli, który ją zasłaniał i zeszedł pocałunkami na jej krzyż. Dziewczyna wydała z siebie cichy jęk i zachrypniętym od snu głosem zapytała:
- Jeszcze Ci mało? – mówiła niby z rezygnacją, ale blondyn wyczuł pod nią nutkę oczekiwania i podekscytowania. Z uśmiechem na ustach odwrócił ją na plecy i opierając się na łokciach umieścił swoje ciało nad jej.
- Ciebie będzie mi ciągle mało, moja mała Gryfonko – opuścił głowę i pocałował jej malinowe i pełne usta. Hermiona mruknęła i objęła go ramionami oddając pocałunek. Jednak kiedy jedna z rąk chłopaka zaczęła krążyć po jej ciele oderwała się od niego.
- Draco.. bo jest coś, o czym musisz wiedzieć.. – jej głos był niepewny i lekko zdenerwowany.
Draco obudził się jako pierwszy i od razu spojrzał na śpiącą kobietę która leżała nago obok niego. Mimo iż martwił się o swojego przyjaciela, nie mógł oprzeć się pokusie, aby w nocy uprawiać z nią seks. Miona była namiętna i pełna pasji i cieszył się, że jest ona zarezerwowana tylko dla niego.
Pocałował ją w nagie plecy i odsunął jedyny skrawek pościeli, który ją zasłaniał i zeszedł pocałunkami na jej krzyż. Dziewczyna wydała z siebie cichy jęk i zachrypniętym od snu głosem zapytała:
- Jeszcze Ci mało? – mówiła niby z rezygnacją, ale blondyn wyczuł pod nią nutkę oczekiwania i podekscytowania. Z uśmiechem na ustach odwrócił ją na plecy i opierając się na łokciach umieścił swoje ciało nad jej.
- Ciebie będzie mi ciągle mało, moja mała Gryfonko – opuścił głowę i pocałował jej malinowe i pełne usta. Hermiona mruknęła i objęła go ramionami oddając pocałunek. Jednak kiedy jedna z rąk chłopaka zaczęła krążyć po jej ciele oderwała się od niego.
- Draco.. bo jest coś, o czym musisz wiedzieć.. – jej głos był niepewny i lekko zdenerwowany.
- Hmm? O co chodzi? – zassał mocniej jej sutek robiąc na nim malinkę i podniósł głowę. Dziewczyna otworzyła usta z zamiarem powiedzenia, co ją gnębi, kiedy rozległo się stukanie w szybę. Malfoy odwrócił się w tamtą stronę i zasępił się. Wstał bez słowa i podszedł, aby otworzyć okno. Sowa wleciała do środka, poczekała, aż przesyłka została odwiązana od jej nóżki i nie czekając na poczęstunek odleciała. Hermiona okryła się prześcieradłem i podeszła do swojego ukochanego przytulając się do jego pleców.
- Od kogo? – zapytała składając pocałunek między jego łopatkami.
- Z Ministerstwa – westchnął głośno odkładając list. – W sprawie mojego ojca...
Nie mówiąc nic więcej wrócił do łóżka. Dziewczyna ruszyła za nim i po chwili leżała przytulona do niego. Wiedziała, że Draco był skrytą osobą i jeśli będzie chciał to sam jej o tym opowie.
Scena +18
Blondyn objął ją ramionami i przysunął jeszcze bliżej siebie. Ona wtuliła się w niego mocno i rozchyliła delikatnie swoje uda. Młody Ślizgon wykorzystał okazję i przesunął swoją chłodną dłonią po wnętrzu jej uda powodując u niej dreszcz rozkoszy. Gryfonka pocałowała go w tors i jeszcze szerzej rozchyliła swoje uda, zapraszając go głębiej. Wplótł palce w jej włosy, a swoim torsem zaczął ocierać się o jej nabrzmiałe i twarde sutki.
- Och, Draco… - jęknęła cichutko Hermiona i zaczęła drapać go po jego idealnych, umięśnionych plecach.
- Nic nie mów. – zamknął jej usta pocałunkiem i jedną dłoń ponownie zaczął zsuwać w kierunku jej podbrzusza, żeby po chwili cofnąć ją z powrotem.
- Jeszcze.. – mruknęła – proszę.. Draco.. –zaczęła ocierać się o jego dłoń swoją mokrą i rozpaloną do granic możliwości kobiecością. Chłopak spełnił jej prośbę i wsunął w nią palec, którym zaczął poruszać delikatnie i zmysłowo, doskonale odnajdując miejsca, które jeszcze bardziej pobudzały Gryfonkę. Poruszyła się, układając w bardziej wygodnej pozycji i momentalnie dopasowała ruchy swoich bioder do ruchów jego dłoni.
Czując na swoich palcu jej wilgoć wyciągnął go, przybliżył do swojej twarzy i zaciągnął się jej zapachem.
- Tak wspaniale pachniesz .. – patrząc w jej zamglone oczy włożył palec do ust i zassał. Z ust dziewczyny wyszedł przeciągły jęk, a jej uda zacisnęły się. – A smakujesz jeszcze lepiej.. Jakbym jadł brzoskwinie..
Hermiona, nie mogąc znieść buzującego w niej podniecenia, które wzrosło jeszcze bardziej słysząc jego seksowny głos i to, co robił ze swoim palcem, rzuciła się na niego i pocałowała w te wszechwiedzące usta. Draco pozwolił jej przez chwilę dominować, ale kiedy tylko poczuł, jak jedna z jej dłoni zsuwa się w dół, aby sięgnąć do jego sterczącej męskości, natychmiast się ode niej oderwał. Jego następne ruchy były bardzo szybkie – przekręcił ją na plecy, uwięził jej nadgarstki w jeden dłoni i wszedł w nią mocno. Dziewczyna krzyknęła głośno czując, że jeszcze kilka ruchów i dojdzie.
- Draco.. – dyszała mu w usta – mocniej.. Weź mnie mocniej..
Blondyn tylko uśmiechnął się i wyszedł z niej nie patrząc na jej protesty.
- Musisz na to poczekać, moja mała Gryfonko. – włożył w nią dwa palce od razu poruszając nimi szybko.
Szatynka uniosła biodra wyżej, czując, że spełnienie jest już blisko. Przymknęła oczy chłonąc każdy dotyk i muśnięcie, które zaserwował jej narzeczony. Draco obserwował z uśmiechem każdą emocje, jaka pojawiła się na jej twarzy. Widział, jak wspina się na szczyt rozkoszy, a kiedy poczuł pierwsze skurcze jej pochwy przestał. Tak po prostu. Hermiona jęknęła głośno.
- Nie.. Nie przestawaj.. – arystokrata pochylił się nad nią i zlizał z jej piersi i szyi kropelki potu wysyłając do jej kobiecości kolejne fale podniecenia, które powoli stały się nie do zniesienia.
- Draco.. – otworzyła oczy, w których błyszczało nieme błaganie. Chłopak postanowił się nad nią zlitować. Nie uwalniając jej nadgarstków ponownie zanurzył się w jej ciasnej i niesamowicie wilgotnej cipce. Szybki wdech Hermiony powiedział mu, że jego ukochana nie potrzebuje wiele do osiągnięcia spełnienia. Poruszał się wolno, ale mocno i zaledwie po kilku takich ruchach poczuł jak jej mięśnie zaciskają się na nim, co sprawiło, że sam doszedł wybuchając w niej ciepłym nasieniem.
Koniec sceny +18
Oparł czoło o jej czoło oddychając trochę ciężko.
- Kocham Cię maleńka..
Hermiona uśmiechnęła się i pocałowała go czule w usta.
- Ja też Cię kocham, mój Ślizgonie..
Draco ułożył się obok niej i wziął w ramiona przytulając do siebie. Wtuliła się w niego ufnie i ziewnęła. Próbowała to ukryć, ale nie wyszło jej, bo po chwili usłyszała zadowolony głos blondyna.
- Zdrzemnij się skarbie.
Nie mając siły protestować ani tym bardziej kłócić się z nim, zwinęła się w kłębek przy jego boku. Nie minęło kilka minut, jak jej oddech się wyrównał i zapadła w spokojny sen.
Draco patrzył na nią z czułością, pomieszaną z samozadowoleniem. Zawsze potrafił doprowadzić ją do takiego stanu, że albo błagała go o jeszcze, albo niemal natychmiast po spełnieniu zasypiała.
Pocałował ją w czoło i sam przymknął oczy. Była dla niego wszystkim i nie miał zamiaru pozwolić, by odeszła. Bez niej nie istniał i doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Ukrywając twarz w jej włosach, szepnął.
- Nigdy mnie nie zostawiaj..
Hermiona zacisnęła mocniej ramię na jego torsie jakby w odpowiedzi. Na usta niebieskookiego wpłynął delikatny uśmiech i upojony jej zapachem, udał się do krainy Morfeusza.
Nie dane im było jednak długo pospać, gdyż kwadrans później do ich dormitorium wpadła jak burza Blaise.
- Malfoy, rusz dupę i chodź natychmiast ze mną. – młody arystokrata otworzył leniwie jedno oko i okrył Hermionę.
- Czego się tak wydzierasz z samego rana?! – warknął.
- Chodź mówię i nie zadawaj pytań.
- Nigdzie się stąd nie wybieram. – blondyn zamknął na powrót oko. Dla chłopaka to było za dużo. Podszedł do łóżka i zwalił Draco z niego jednym ruchem nie zważając, że chłopak jest nagi. Po całym dormitorium potoczył się odgłos upadającego ciała i ciche przekleństwo.
- Czy Ciebie już całkiem pojebało Diable?! – blondyn podniósł się z wyrazem bólu i wściekłości na twarzy. Blaise był nad wyraz spokojny.
- Mnie nie, ale Theo tak. – młody dziedzic popatrzył na niego z zaskoczeniem.
- A co ma do tego Nott?
Blaise milczał chwilę, po czym powiedział cicho - próbował się zabić..
Wiele rzeczy wydarzyło się wtedy jednocześnie. Draco zerwał się z podłogi i nago podbiegł do drzwi, lecz zawrócił przypominając sobie o tym drobnym fakcie, Hermiona zaczęła cicho szlochać, a Blaise stał z załamanymi rękoma, gdyż wiedział, że gdzieś popełnił błąd, nie wysłuchał Theodora do końca, bagatelizował jego problemy . Z zamyślenia wyrwał go głos Malfoya.
- Zaprowadź mnie do niego.
Po chwili oboje znaleźli się w dormitorium dziewczyn. – Czemu on leży akurat tutaj? – Blondyn przysiadł na łóżku przy swoim przyjacielu i dotknał jego przedramienia unosząc wzrok na Blaisa, który stał tuż za oparciem fotela, na którym siedziała Rosalie.
- To.. To ja o to poprosiłam. – powiedziała cichutko dziewczyna. – To wszystko jest moja wina.. Przeze mnie tak się stało. To ja go nie dopilnowałam. I dlatego właśnie chcę.. Chcę się nim teraz zaopiekować.. – z trudem hamowała płacz.
- To nie jest twoja wina.. – Blaise położył dłoń na jej ramieniu - Przecież nikt nie wiedział o tym, ze on chce się.. – urwał i powiedział z goryczą. – Nawet my, jego najbliżsi przyjaciele.
- Ale ja powinnam się domyślić.. – pociągnęła nosem. – Wczoraj, jak do mnie przyszedł był taki załamany..
Blaise i Draco popatrzyli po sobie.
- A powiedział Ci co się stało? – kiedy Rose pokręciła głową westchnął i zwrócił się do Diabła: - musimy się dowiedzieć, co go skłoniło do tego.. Bo wątpię, że to, co stało się podczas wojny..
Panna Blade obdarzyła ich zdezorientowanym spojrzeniem, ale o nic nie pytała.
- Nie wiem.. Wiesz, że on nigdy nie chciał o tym rozmawiać.. – Zabini przeniósł wzrok na Theodora. – Nikt nie wie, co siedziało w jego umyśle..
Draco tylko pokiwał głową. Nagle coś mu przyszło do głowy.
- A ktoś powiedział Pansy, co się stało? – Blaise prychnął wkurzony.
- Ta dziwka nie zasługuje, żeby cokolwiek jej mówić. Nie rozumiem, co takiego Nott w niej widzi.
Blondyn wzruszył ramionami. – Miłość nie wybiera i ty sam dobrze o tym wiesz.
Chłopak puścił tą uwagę mimo uszu i zwrócił się do Rosalie.
- Może być nieprzytomny przez kilka dni. Jesteś pewna, że chcesz się nim zająć?
- Chcę – w głosie dziewczyny zabrzmiała cicha determinacja. Obaj ślizgoni nic już nie powiedzieli, tylko w ciszy patrzyli na spokojną i nienaturalnie bladą twarz ich przyjaciela.
♥♥♥♥♥
Siedzieli przy Theodorze cały dzień wychodząc tylko do toalety i na posiłki. Koło południa dołączyła do nich Miona, która podpowiadała Rose, co ma robić dalej ze stanem jego zdrowia. Powiedziała, jakie eliksiry ma użyć, żeby uzupełnić niedobór krwi i aby jego blizny nie były widoczne. Dziewczyna słuchała wszystkiego z uwagą. Na koniec podziękowała za rady i z trudem powstrzymała się, by nie dotknąć Theo. Był taki.. bezbronny. Z trudem wyrzuciła te myśli z głowy. Idiotko, on ma dziewczynę! Nie możesz myśleć o nim w tych kategoriach! – pomyślała i bardzo cicho westchnęła.
Nim się każdy obejrzał było już późno w nocy. Draco z Blaisem chcieli zostać z Theo, ale Miona im to wyperswadowała. Uściskali więc lekko Rosalie i rozeszli się do swoich pokoi.
Panna Blade poszła wziąć szybki prysznic. Ubrała się w dresy, bluzę dresową i znów usiadła na fotelu obok łóżka, gdzie leżał czarnowłosy. Sprawdziła tylko, czy nie ma gorączki. Odetchnęła z ulgą, kiedy okazało się, że jest ono chłodne. Ułożyła się tak wygodnie, jak tylko pozwalała jej na to konstrukcja fotela. Przywołała do siebie książkę, ale zaledwie po kilku stronach jej głowa opadła, a książka wysunęła się z jej dłoni, lądując na podłodze. Jej pierś unosiła się w równym rytmie.
♥♥♥♥♥
Witajcie!
Kolejny rozdział już za nami. Dodany dość szybko, ale mam nadzieję, że się ucieszycie, że ktoś go czyta. Byłoby bardzo miło gdybyście podzielili się ze mną swoimi odczuciami w komentarzach. Z góry dziękuję i zapraszam do lektury.
Wasza SEL ♥♥♥